Strona główna      Prolog      Wprowadzenie      Materiały      Strefa przepisów      Kontakty      O autorze  
Sędziowie nie przestrzegają prawa, bo nic ich do tego nie zmusza!

Co należy wiedzieć o polskim sądownictwie?
DOBRZE  SIĘ  WCZYTAJ  *  TRWALE  ZAPAMIĘTAJ  *  KONSEKWENTNIE  ROZPOWSZECHNIAJ


Sądownictwo, to - czuwający nad sprawiedliwością społeczną - główny procesor państwa,
sterujący poprawnością jego działania w całym zakresie systemowo-gospodarczo-społecznym.

Niestety, dzisiejsze sądownictwo nie realizuje tych założeń. Zespół niesprzyjających czynników zbudował strukturę zupełnie nie przygotowaną do swej rzeczywistej roli, która w następstwie doprowadziła się do stanu niepojętego wykolejenia. Krytyczna patologia tego najważniejszego organu państwa, ma przełożenie na wszelakie rozprzestrzeniające się wokół zło, pogrążając kraj w bezprawiu i postępującym chaosie.
W efekcie, sądownictwo tak daleko odeszło od swego powinnictwa, że dzisiaj nawet nie można mówić o jego istnieniu. I tak, dla obecnego Sądu, najistotniejszym kryterium w sprawie, stało się zamknięcie jej, jak najmniejszym nakładem czasu, przy jednoczesnym zadbaniu o interes, zainteresowanych członków prawniczej korporacji oraz jej samej. Niewpływowy obywatel oraz sprawiedliwość - a więc ta najbardziej elementarna podstawa w realizacji prawa - stały się tu pojęciami zupełnie nieistotnymi!
Kluczową przyczyną tej sądowej patologii jest fakt nie zadbania o najbardziej elementarne fundamenty sędziowskiej profesji, przy jednoczesnym zapewnieniu zainteresowanym absolutnej bezkarności. Do tych najważniejszych podstaw zawodu sędziego należy przede wszystkim zaliczyć: instalację procedury umysłowej kreującej reżim uczciwości oraz budowę izolowanych warunków, umożliwiających rzeczywiste działanie sędziowskiej niezawisłości. Bez tego, takie uzupełniające dodatki, jak np. przedmiotowe szkolenia teoretyczne, wiedza prawna i życiowa czy praktyka zawodowa - nawet jakby reprezentowały odpowiedni poziom, a tak dzisiaj oczywiście też dalece nie jest - nie stanowią tu żadnej wartości!
W konsekwencji zespołu zaniechań i nieuzasadnionych przywilejów, rosnący nadmiar spraw, wygodnictwo oraz rozliczanie sądów pod kątem ilości a nie prawidłowości, niemal mechanicznie wykształciły zainteresowanym barbarzyński środek przeciwdziałający w postaci "wyrokowania na szablon". Za jego to pośrednictwem sądownictwo mogło symulować, że wywiązuje się z zadania i jeszcze bardziej scementować ludzi korporacji we wspólnym interesie - który i tak rozwijał się na klasycznych zasadach korupcyjnych - gdyż inaczej proceder nie mógłby bez zgrzytów funkcjonować. W efekcie tego wszystkiego, niewpływowy obywatel został już zupełnie ogołocony z szans walki o sprawiedliwość!
"Wyrokowanie na szablon", to niezwykle karygodna procedura, która - w uproszczeniu - zamiast przedmiotowego rozpatrzenia sprawy, wytycza sobie przegranego z góry, według wypracowanego przez zainteresowanych klucza, a następnie, nie zważając już na nic, po trupach stara się przepchnąć wyrok. Realizacja tego zamysłu nie zna żadnych granic - jest więc, m. in. pozbawiona empatii - a generalnie całe środowisko sądowe jest doskonale zorientowane w procederze i z zadziwiającą konsekwencją skoncentrowane na swoim celu.
W obliczu takich realiów, jednym z ważniejszych kryteriów dla Sądu, stało się zadowalanie tych adwokatów i radców prawnych, którzy reprezentują bardziej wpływowych (zasobniejszych) klientów. W ten właśnie sposób, fikcja sprawy nie tylko nie spotyka się z ich buntem, lecz wręcz przeciwnie, z ożywieniem interesu korporacyjnego w systemie zamkniętego koła (np. będący w układzie pełnomocnik, działając z urzędu, gra dla Sądu i kolegi po fachu z przeciwnej strony, aby później Sąd i kolega grali dla niego w jego "płatnych" czy też "bardziej wpływowych" sprawach).
Proceder jest w sensie powszechnym trudno wykrywalny (rozpoznawalny), gdyż chroni go kilka podstawowych czynników, takich jak: kreacja pozorów postępowania, wspólnota interesu korporacji, wyrokowanie pod publikę oraz bezkarność i ogólne - szeroko rozumiane - poparcie systemu...
Problem bowiem dopełniają i pogłębiają m. in. kolejne władze i inne organy, które powinny stać na straży naszych praw i wolności, a w tym m. in. zapobiegać stosowaniu przez sędziów nieuprawnionych środków, a które tymczasem w komplecie uprawiają politykę nie wtrącania się do przekrętów - nieprzygotowanych do swej roli - sądów. Ten mechanizm - który rzuca na pożarcie sądowniczej bestii, miliony bezbronnych Polaków - jest przez winowajców przewrotnie nazywany "niezawisłością". Tymczasem prawdziwa niezawisłość, to skuteczne zabezpieczenie obywatela przed ingerencją wszelkich nieuprawnionych sił w jego sprawy. Ta konstrukcja więc, czytelnie obnaża kompletną niekompetencję i fałszywość systemu...
Systemowe szkodnictwo uzupełnia jeszcze sfera edukacyjno-medialna. Lipna edukacja - jak przystało na pełnowartościowe ogniwo chorego państwa - przygotowuje młode kadry do nieświadomej współpracy z całym fałszywym systemem. Nie omija to więc i dziennikarzy, którzy później bez zahamowań realizują zapotrzebowanie na wymaganą rzeczywistość... Jednak systemowo dopasowany dziennikarz, jest z reguły tylko narzędziem w grze. Pamiętajmy, że wpływowe media - niemal z urzędu - nie są reprezentantami zwykłych obywateli. Przecież dzisiaj na pierwszy plan dostają się wyłącznie za pomocą gotówki i układów, a te kryteria, to właśnie baza ogólnospołecznej niesprawiedliwości. W rezultacie więc, kierując się własnymi interesami, trudno im jednocześnie wychodzić naprzeciw tym obywatelskim. Jednak pod takim szyldem starają się występować, wykorzystując właśnie do tego ten swój - zdobyty w tak niecny sposób - wpływowy głos. I dopiero to wespół kreuje tę zabójczą fikcję, która uderza przede wszystkim w szarych ludzi, którzy nie dość, że nie mogą dowiedzieć się prawdy, to jeszcze sami nie mogą odpowiednio donośnie jej głosić.
Skuteczna ochrona sądowej patologii, to oczywiście m. in. efekt podłego, różnorodnego wykorzystywania przewagi sytuacyjnej. Sam mechanizm wiązanej choroby edukacyjno-prawniczo-medialnej, ma tu naturalnie też swój znaczący wkład. Zauważmy np., że do przeważającej części ludzkich krzywd, dochodzi w zaciszach sądowych - a nawet w zasadzie i wirtualnych - bez kamer i rozgłosu, wobec czego, te rzadkie proporcjonalnie przypadki, które zostają wyniesione na światło dzienne, są wykorzystywane jako maska patologicznego całokształtu. W głównej mierze chodzi tu oczywiście, o wysuwanie na pierwszy plan, zastępczego, fałszywego obrazu rzeczywistości, a w tym m. in. odciąganie uwagi od poziomu i skali problemu oraz od jego prawdziwego źródła... Tę sferę wzmacniają też sowicie specjalne twory filmowe i serialowe.
W problemie edukacyjnym, należy jeszcze osobno zwrócić uwagę na samą sferę prawniczą. Tutaj bowiem systemowe nauczanie, osiągnęło stan szczytowego absurdu, który bez żenady funkcjonuje już nawet w oficjalnej - całkowicie naocznej - formie! Wykładnią tego jest fakt, że prawnicy nawet na forum publicznym, konsekwentnie nie potrafią okazać jednomyślnej wykładni prawnej do niemal każdego przepisu czy problemu, pomimo że bazują na prawie, które zostało dla wszystkich już zapisane w jednobrzmiącej formie, a oni chodzili właśnie do rzekomo specjalistycznych szkół. Już ten sam fakt, może dostatecznie wyrobić nam wyobrażenie o korporacyjnym potencjale patologicznym w zakresie "podziemnej" działalności. Tak czy inaczej, stanowi to o panującym bezprawiu i dyskwalifikuje tę specjalność definitywnie!
Z tego wynika jeszcze jeden - warty osobnego wydzielenia - skutek, który decydująco ochrania fałszywość całej państwowej formy. Chodzi tu o fakt oficjalnego istnienia nadrzędnych zapisów prawnych, mających rzekomo m. in. chronić najważniejszych praw i wolności obywatela, a będących tylko zwykłą atrapą. Otóż, istnienie takich przepisów niesie za sobą znacznie większą szkodliwość, niż gdyby ich w prawie w ogóle nie zapisano. Z samymi bowiem przepisami może zapoznać się każdy, a już z faktem ich nie przestrzegania, zwykły standardowo - w takich realiach - zapoznawać się tylko ofiary. To typowa zależność uczestnicząca w mechanizmie wypaczania rzeczywistości, która kreuje nierównowagę pomiędzy wiedzą oficjalną, dostępną ogółowi, a wiedzą faktyczną, dostępną pojedynczym (niezorganizowanym) jednostkom, które w ten sposób, przy okazji nie mają wiarygodnego głosu. Z jednej strony, samoistnie prowadzi to więc, do utajnionego rozwoju patologicznego, niezwykle boleśnie uderzającego - oczywiście właśnie - w zwykłych ludzi, a z drugiej, dosadnie potwierdza fałszywość systemu...
Należy bowiem zauważyć, że kiedy przepisy Konstytucji i uzupełniającego prawa nadrzędnego, spełniają rolę ozdobnika, udającego przed opinią publiczną - również innych krajów - że Polska jest państwem demokratycznym, a prawdziwą rzeczywistość tworzy haniebne realizowanie prawa podrzędnego, to lokuje to nasze państwo na poziomie zamierzchłych epok, stanowiąc w efekcie "zwykłe"... dyplomatyczne niewolnictwo. Pamiętajmy więc, że prawda o polskiej demokracji, jest zawarta w takim zestawie prawnym, z którego zostałyby usunięte wszelkie, obecnie nie przestrzegane przez system, kwestie przepisowe, a całość zostałaby skorygowana do poziomu aktualnego stosowania.
Wynaturzone postępowania sądów bez zahamowań krzywdzą przede wszystkim najbiedniejszych i najbardziej bezbronnych ludzi. Rozwijają wszelakie patologie, niszczą sprawiedliwość społeczną i ludzkie losy. Doprowadzają do morderstw, samobójstw i innych aktów ostateczności. Nie znajdują litości dla dzieci, inwalidów czy ludzi bez środków do życia. Nie znają granic drastyczności kar. Bez skrupułów wsadzają niewinnych do więzień, a zdrowych wysyłają na psycho. W zamian wypuszczają bandytów i ludzi wpływowych. Okradają biednych, bogacą bogatych... Liczy się tylko, źle rozumiany interes korporacji, a w tym oczywiście środki materialne, które wyraźnie potrafią tak zaślepiać prawnicze życia, że stają się życiową nadwartością. Kompletne cywilizacyjne dno!
Sprawy sądowe z obustronnym udziałem osób majętnych, medialnych czy układowych, stoją wyraźnie na innym poziomie. Jednak oczywiście bez przesady, tu również nie można liczyć na coś wybitnego, ponieważ zbyt długie utrzymywanie się takiej swobodnej formy, wprowadziło zainteresowanym w repertuar, zbyt wiele złych rzeczy, które często mogą pozostawać już dla nich nawet niezauważalne. Wszystko też zależy od zespołu okoliczności towarzyszących, choć przewodnia idea interesu korporacji jest raczej nienaruszalna (pamiętajmy, że nawet w sprawach z udziałem zwykłych obywateli, poziom postępowania i kierunek wyroku, mogą być kształtowane, np. zainteresowaniem medialnym, a więc posłużyć jako maska procederu).
Aby w obecnych realiach móc skutecznie przeciwstawić się wynaturzeniu, potrzebna jest przede wszystkim ogólna świadomość społeczna, zbudowana na bazie nowoczesnej, dosadnej wiedzy, prawdziwe recepty na nową rzeczywistość oraz zespół odpowiednich środków dopełniających. Ambicją autora i jego strony, jest m. in. właśnie wyjście temu naprzeciw.

Adam Szczygieł
(2006-2010 / wersja 2,01)


Uwaga! Opracowanie zostało stworzone dla interesu ogólnospołecznego, może być więc w całości do woli kopiowane i rozpowszechniane w celach zgodnych z intencjami autora oraz z oczywistym zachowaniem praw autorskich (imię i nazwiska autora oraz adres źródłowej strony www, powinny stanowić nierozłączny atrybut opracowania). Cytowanie fragmentów tekstów nie może prowadzić do wypaczenia autorskich zamysłów.

Informacja uzupełniająca.
Obszerna analiza oraz wykładnia funkcjonowania sądownictwa są zawarte w materiałach: "Niezawisłe czy skorumpowane?" oraz "Poznaj konstrukcję mistyfikacji polskich sądów, czyli... o zwyrodniałym pomiataniu ludzkimi losami!" (ten materiał jest aktualnie w przygotowaniu). Całość uzupełniają opracowania tematyczne. I tak, aby poznać prawdziwe prawo, należy przeczytać artykuł: "PRAWO A BEZPRAWIE - Zasady prawa rzeczywistego". O przewrotnym działaniu Krajowej Rady Sądownictwa, można dowiedzieć się z odpowiedniego fragmentu - wspomnianego już - materiału analitycznego "Niezawisłe czy skorumpowane?" (podtytuł: "Krajowa Rada Sądownictwa"), który fragmentarycznie nawiązuje również do fikcyjnych działań Rzecznika Praw Obywatelskich. O niekonstytucyjnym Trybunale Konstytucyjnym, dowiemy się z artykułu "Trybunał NieKonstytucyjny czyli własny interes a wolność obywatela". Natomiast w jaki ślepy i zimny sposób postrzega problem lewicowa władza państwowa oraz samo sądownictwo oraz jak oszukała społeczeństwo władza prawicowa - która notabene miała naprawiać system - można dowiedzieć się odpowiednio z materiałów "O istocie i skali problemu" oraz "Czy pozostała nam tylko rewolucja?". Wszystkie opracowania są dostępne na stronach autora, a także w innych miejscach.

Uwaga dodatkowa. Czytając różnorodne materiały, należy niekiedy brać pod uwagę okres ich tworzenia. Wprawdzie czas nie ma w zasadzie wpływu na podstawowy sens tych przekazów, to jednak może czasami dezorientować. Oczywiście, stosowne materiały będą też w założeniu stopniowo aktualizowane, jednak to wymaga czasu.

adamszczygiel@wp.pl
www.bezprawie.dl.pl    www.bezprawie.xt.pl
Strona PRAWDY o polskim sądownictwie