Strona główna      Prolog      Wprowadzenie      Materiały      Strefa przepisów      Kontakty      O autorze  
Te realia naprawdę można zmienić!



DOBRZE  SIĘ  WCZYTAJ  *  SKUTECZNIE  ZAPAMIĘTAJ  *  KONSEKWENTNIE  ROZPOWSZECHNIAJ
Co należy wiedzieć o polskim sądownictwie?
Ukryte kryteria fałszywych systemów i władz!
Adam Szczygieł
wersja 3,0


Prawdziwe sądownictwo, to...
czuwający nad generalną sprawiedliwością i prawidłowością,
wewnętrzny procesor państwa,
sterujący gruntowną poprawnością jego działania,
w całym zakresie systemowo-gospodarczo-społecznym.


W obecnym czasie niestety, dany organ nie realizuje tych założeń... Po prostu, zespół nieprzyjaznych czynników wykreował tu strukturę, zupełnie nieprzygotowaną do swej rzeczywistej roli, która w następstwie doprowadziła się do stanu nadzwyczajnego wykolejenia. Krytyczna patologia tego newralgicznego ogniwa państwa, ma dziś z pewnością najdosadniejsze bezpośrednie przełożenie na rozprzestrzeniające się wokół zło, pogrążając kraj w postępującym bezprawiu i chaosie.

W finalnym efekcie, sądownictwo tak dalece odeszło od swego powinnictwa, że dzisiaj w ogóle nie można mówić o jego istnieniu.... Przedmiotowo więc, dla obecnego Sądu najistotniejszym zasadniczym kryterium w sprawie, stało się jej zamknięcie jak najmniejszym nakładem czasu, przy jednoczesnym zadbaniu o korzyści zainteresowanych członków prawniczej korporacji oraz jej samej... Przede wszystkim jednak, są w tym zawarte nadrzędne usługi dla wyższych elit oraz pośrednich bogaczy (np. patrz "Czy znasz prawdziwe realia swojego świata...?"), aczkolwiek w tej najbardziej znaczącej części są one zupełnie nieświadome (skutek fundamentalnej indoktrynacji)... Wobec powyższego, niewpływowy obywatel oraz sprawiedliwość - a zatem, ta najbardziej elementarna podstawa w realizacji prawa - uczynione zostały tu pojęciami całkowicie nieistotnymi!

Generalnie więc, jeżeli zdarzy się, iż w danej sprawie zaistnieje prawidłowy wynik, jest to tylko efekt... akurat takiego zadziałania systemowo-korporacyjnych procedur i ukrytych interesów, na pewno nie jednak, prawdziwie przedmiotowego jej rozpatrzenia! I jest to prawidło, praktycznie absolutne!

Decydującą przyczyną tej sądowej patologii, są tu jednak właśnie, kryteria nadrzędne, m. in. objawione we wskazanym przekazie "Czy znasz prawdziwe realia swojego świata...?" (patrz również: "Jakie oszustwo kryje się za pojęciem 'bezrobotny'...?")... Natomiast w bezpośrednim, systemowym ujęciu, problem zaczyna się od faktu niezadbania, o te najbardziej fundamentalne wymogi personalno-konstrukcyjne, przy jednoczesnym ustanowieniu nietykalności tak powstałego stanu. To wiąże się również oczywiście, z bazowymi brakami erudycyjnymi... Na omawianym polu, w szczególności dotyczy to, newralgicznej profesji sędziowskiej...

Tymczasem, do najważniejszych podstaw zawodu sędziego należy przede wszystkim zaliczyć: predyspozycje naturalne, procedurę kształtowania świadomego stanu umysłowego, kreującego reżim uczciwości i odpowiedzialności oraz budowę izolowanych warunków, umożliwiających rzeczywiste działanie sędziowskiej niezawisłości. Rzecz jasna, nie należy przy tym zapominać też właśnie, że świadomość sędziego powinna być w ogóle budowana na fundamentach właściwej wiedzy źródłowej, a całość jeszcze wsparta skutecznymi (czyt. kompetentnymi) organami dopełniającymi...

W każdym razie, bez tego takie uzupełniające dodatki, jak np. wiedza prawna i życiowa (nie mylić właśnie, z erudycją nadrzędną, od której m. in. zaczyna się tu cały problem, stanowi ona bowiem, podstawę do wszystkiego, a jak na razie jest generalnie niedostępna), przedmiotowe szkolenia teoretyczne, czy praktyka zawodowa - nawet jakby w sumie reprezentowały jakiś przyzwoity poziom, a tak dzisiaj oczywiście, też dalece nie jest (po prostu, jedno wynika tu z drugiego) - nie będą stanowić żadnej prawdziwie istotnej wartości! Należy to szczególnie podkreślić, gdyż ten dalszoplanowy, wypaczony zakres warsztatowy, był tu stale zwodniczo używany jako najwyższe dobro, przy jednoczesnym całkowitym odtrąceniu tych elementarnych, niezbywalnych podstaw! Podstaw, bez których to właśnie, należne działanie sądownictwa nie jest po prostu możliwe!

W konsekwencji danego zespołu zaniechań i nieuzasadnionych przywilejów, rosnący nadmiar spraw, wygodnictwo, rozliczanie sądów pod kątem ilości a nie prawidłowości oraz inne współbieżne czynniki, niemal mechanicznie wykształciły tu barbarzyński środek przeciwdziałający, który ogólnie można określić mianem "wyrokowania na szablon". Tak więc, za jego to pośrednictwem, sądownictwo mogło nadal symulować, że wywiązuje się z zadania i jeszcze bardziej scementować ludzi korporacji we wspólnym interesie, gdyż inaczej oczywiście, proceder nie mógłby zasadniczo, bez zgrzytów funkcjonować (naturalnie, i tak na bieżąco rozwijał się on, na klasycznych regułach korupcyjnych)... Rzecz jasna w efekcie tego wszystkiego, standardowy człowiek został już zupełnie ogołocony z szans walki o przysługującą mu sprawiedliwość!

"Wyrokowanie na szablon", to niezwykle karygodna procedura, która w ogólności, zamiast merytorycznego rozpatrzenia sprawy, wytycza sobie przegranego z góry - według wypracowanego przez zainteresowanych klucza - a następnie, nie zważając już w zasadzie na nic, bezkompromisowo stara się przepchnąć wyrok. Realizacja tej chorej idei nie zna żadnych granic - jest więc, m. in. pozbawiona empatii - a praktycznie całe środowisko sędziowskie (w sumie, sądowe) jest doskonale zintegrowane z procederem i z nieubłaganą konsekwencją, skoncentrowane na finalnym celu... Celu, dążącym generalnie, do jak najszybszego zamknięcia sprawy, bez ukierunkowania na wynikową prawidłowość, ponieważ ten ich naczelny obowiązek, został tu całkowicie wyparty przez zgoła inne kryteria, czyli po prostu... źle rozumiany, wielotorowy interes własny...

W obliczu takich realiów więc, jedną z ważniejszych przesłanek dla Sądu, stało się zadowalanie tych adwokatów i radców prawnych, którzy reprezentują bardziej wpływowych (zasobniejszych) klientów. W ten sposób właśnie, fikcja sprawy nie tylko nie spotyka się z ich buntem, lecz wręcz przeciwnie, z ożywieniem interesu korporacyjnego w swoistym systemie zamkniętego koła (np. kiedy dany pełnomocnik - będący w układzie - działa z urzędu, to stara się grać dla Sądu i kolegi po fachu z przeciwnej strony, aby później Sąd i kolega grali dla niego, w jego "płatnych" czy też "bardziej wpływowych" sprawach).

Proceder jest w sensie powszechnym, trudno wykrywalny (rozpoznawalny), gdyż chroni go stosowny zestaw wspomagających czynników, takich np. jak: ogólna kreacja pozorów postępowania (co powoduje zasadniczo, że z wierzchu sprawy wyglądają w miarę normalnie), wspólnota interesu korporacji, wyrokowanie pod publikę (zwłaszcza przy współudziale najbardziej donośnych mediów), czy też bezkarność i generalne - szeroko rozumiane - poparcie systemu...

Problem dopełniają i pogłębiają bowiem, m. in. kolejne władze publiczne (nie mylić z władzami rzeczywistymi - niepublicznymi - które nadrzędnie narzucają to całe zło) i inne organy, które powinny stać na straży obywatelskich praw i wolności, a w tym m. in. zapobiegać kwestii stosowania przez sędziów nieuprawnionych środków, a które to niestety, w komplecie użytkują politykę nie wtrącania się do przekrętów - nieprzygotowanych do swej roli - sądów. Ten mechanizm - który rzuca na pożarcie sądowniczej bestii, miliony bezbronnych Polaków - jest przez winowajców przewrotnie nazywany "niezawisłością"... Tymczasem prawdziwa niezawisłość, to po prostu... skuteczne zabezpieczenie obywatela przed ingerencją wszelkich nieuprawnionych sił w jego sprawy...! Ta konstrukcja zatem, czytelnie obnaża absolutną niekompetencję i fałszywość państwowego aparatu...

Systemowe szkodnictwo, m. in. uzupełnia tu jeszcze oczywiście - a w sumie, nawet napędza - sfera edukacyjno-medialna. Pozorowana - rzekomo dobroczynna - edukacja, jak przystało na pełnowartościowe ogniwo fałszywego systemu, przede wszystkim przygotowuje niepredysponowane młode kadry (choć rzecz jasna, także i zwykłych ludzi), do nieświadomej z nim współpracy... Dodajmy, przygotowuje do współpracy z tworem, który na bieżąco... zabija, okrada, oszukuje, zniewala, zaniedbuje i na wiele innych sposobów bez opamiętania krzywdzi... Nie omija to więc i dziennikarzy, którzy później bez zahamowań realizują zapotrzebowanie na wymaganą rzeczywistość... Oczywiście, w finalnym następstwie całokształtu okoliczności, problem popada w samoczynny obieg zamknięty, co stanowi w efekcie, nadzwyczaj trudną do sforsowania barykadę, skutecznie chroniącą taką sfingowaną maszynę państwową, przed wyprowadzeniem jej na właściwe tory...

Zasadniczo więc, systemowo dopasowany dziennikarz - tak samo zresztą, jak i pozostałe jednostki współtworzące ten cały przewrotny mechanizm - jest tylko narzędziem w grze... Pamiętajmy bowiem, że wpływowe media - niemal z urzędu - nie są reprezentantami zwykłych obywateli... Przecież aktualnie, dostają się na pierwszy plan, wyłącznie za pomocą niecodziennej gotówki i układów oraz przy współudziale innych fałszywych wartości (np. sfingowanych kluczowych pojęć, a w tym choćby właśnie, sztucznych kwalifikacji), a te kryteria, to w końcu baza ogólnospołecznej niesprawiedliwości. W rezultacie, kierując się własnymi interesami, trudno im jednocześnie wychodzić naprzeciw tym obywatelskim. Jednak pod takim szyldem starają się występować, wykorzystując właśnie do tego, ten swój - zdobyty w tak niecny sposób - wpływowy głos... I dopiero to - ze stosownym kompleksem współbieżnych czynników (w tym, np. niewłaściwą fundamentalnie ideologią pieniężną, czy typową niecną perswazją) - kreuje tę zabójczą fikcję, która uderza przede wszystkim w standardowych (niewpływowych, pozaukładowych) ludzi, którzy nie dość, że nie mogą dowiedzieć się prawdy, to jeszcze sami nie mogą odpowiednio donośnie jej głosić! W efekcie, nie mogą też więc, zmienić swojej sytuacji!

W problemie edukacyjnym naturalnie, trzeba jeszcze koniecznie zwrócić osobno uwagę, na sam sektor prawniczy. Tutaj bowiem, systemowe nauczanie osiągnęło w istocie rzeczy, stan szczytowego absurdu, który zresztą bez żenady funkcjonuje już nawet w oficjalnej - całkowicie naocznej - formie! Wyrazem tego jest właśnie fakt, że prawnicy nawet na forum publicznym, konsekwentnie nie potrafią okazać jednolitej wykładni prawnej do niemal każdego przepisu czy problemu, pomimo że bazują na prawie, które zostało dla wszystkich już zapisane w jednobrzmiącej formie, a oni sami chodzili do rzekomo specjalistycznych szkół. Szkół, które powinny przecież uczynić ich prawdziwymi - czyli w sumie, jednomyślnymi - ekspertami, a na pewno nie... skrajnymi dyletantami... Już ten sam fakt, może dostatecznie wyrobić nam wyobrażenie o korporacyjnym potencjale patologicznym, w zakresie "podziemnej" działalności. Tak czy inaczej - mimo, że na dane oblicze sytuacji ma wpływ wiele wspomagających czynników - stanowi to bezpośrednio o panującym bezprawiu i na ten czas, po prostu dyskwalifikuje tę specjalność definitywnie!

Skuteczna ochrona sądowej patologii, to oczywiście m. in. także efekt różnorodnego - absolutnie niedopuszczalnego, aczkolwiek funkcjonującego również w wersjach nieświadomych - wykorzystywania przewagi sytuacyjnej... Sam mechanizm wiązanej choroby edukacyjno-prawniczo-medialnej, ma tu też naturalnie, swój znaczący wkład... Np. zauważmy, że do przeważającej części ludzkich krzywd, dochodzi w zaciszach sądowych - a nawet w zasadzie i wirtualnych - bez kamer i rozgłosu, wobec czego te rzadkie proporcjonalnie przypadki, które zostają wyniesione na światło dzienne, w efekcie służą tu za - okrutnie mylną - maskę całości. W głównej mierze chodzi tutaj oczywiście, o wysuwanie na pierwszy plan zastępczego, fałszywego obrazu rzeczywistości, a w tym m. in. odciąganie uwagi od poziomu i skali problemu oraz od jego prawdziwego źródła... Tę sferę wzmacniają też sowicie, specjalne twory filmowe i serialowe... To wszystko jednak, trzeba dobrze zrozumieć...

Tutaj w każdym razie, wyłania się jeszcze jeden - wymagający osobnego odniesienia - negatywny aspekt, który stanowi wyjątkową ochronę generalnej fałszywości systemu. W sumie jednak, to dość złożony problem... Zasadniczo, chodzi tu o przewrotny fakt oficjalnego istnienia pięknych, fundamentalnych przepisów, które mają rzekomo chronić najistotniejszych praw i wolności obywatela, a które to... albo nie mają zupełnego zastosowania w praktyce, albo w ogóle nawet dobroczynnego charakteru. Otóż, istnienie takich jałowych bądź złudnie życzliwych przepisów, niesie za sobą znacznie większą szkodliwość, niż gdyby ich w prawie w ogóle nie zapisano, czy też zapisano w postaciach właściwych (w sumie zatem, obowiązkowych), okazujących generalnie... po prostu faktyczną - aczkolwiek w danych okolicznościach niestety, dramatycznie brutalną - rzeczywistość...

W tej kwestii trzeba na początek zrozumieć, że z samymi formalnymi przepisami, może praktycznie zapoznać się każdy (zresztą proces wychowawczo-edukacyjno-propagandowy, te kluczowe zakresy właśnie, lansuje samoczynnie i na swój sposób), ale już z faktem ich nieprzestrzegania (czy też negatywnego skutkowania), zwykły zasadniczo w takich realiach, zapoznawać się tylko ofiary! To newralgiczna zależność w procederze wypaczania rzeczywistości. Kreuje ona bowiem, nierównowagę pomiędzy wiedzą oficjalną (narzucaną przez system), dostępną ogółowi, a wiedzą faktyczną (ignorowaną przez system), dostępną (zazwyczaj niestety, i tak w zbyt ograniczonych wydaniach) wprawdzie również pokaźnemu gronu, ale w istocie rzeczy osamotnionych, pojedynczych jednostek (jeżeli nawet - wydawałoby się - w pewnej części zorganizowanych, to tylko pozornie), które w obliczu danego zespołu okoliczności, nie mają tu przede wszystkim wiarygodnego (znaczącego) głosu, nierzadko nawet przed własną rodziną. Z jednej strony, samoistnie prowadzi to więc, do utajnionego, swobodnego rozwoju patologicznego, niezwykle boleśnie uderzającego - oczywiście właśnie - w standardowych ludzi, a z drugiej, dosadnie potwierdza czy w ogóle objawia, fałszywość systemu (zwłaszcza rzecz jasna, osobom - dostatecznie wymownie - oszukanym)...

To jednak właśnie, nie stanowi w tej mierze decydującego problemu... Najistotniejszą bolączką są tu przede wszystkim zakresy fundamentalne, które nie są rozpoznawane nawet przez najbardziej zaawansowane ofiary. To właśnie efekt bazowej indoktrynacji, która w następstwie, uniemożliwia podejmowanie właściwych kroków. Po prostu już na samym starcie człowiek zostaje zmanipulowany w takich miejscach, w których później tego zupełnie się nie spodziewa. W rezultacie więc - nawet, jeśli po drodze dosięgnie wielu istotnych oświeceń - ciągle i tak kieruje swoje działania w niewłaściwą stronę (czyli w sumie, przeciwko sobie), będąc jednocześnie absolutnie przekonanym, że postępuje słusznie (w gruncie rzeczy dotyczy to orientacyjnie, co najmniej 90-95 procent populacji)...

Tak czy inaczej, w prawie po prostu powinna być przede wszystkim odnotowana prawda (w najwłaściwszym wariancie: słuszność i prawda), a taka sytuacja zwyczajnie kamufluje prawdziwy status danego państwa, a co za tym idzie właśnie, w głównej mierze... rzeczywiste potrzeby uzdrowicielskie...

Należy zauważyć zatem, że kiedy przepisy Konstytucji i uzupełniającego prawa nadrzędnego, spełniają tylko rolę ozdobnika, pozorującego wszelakiej opinii publicznej, wspaniałe polskie oblicze, a prawdziwą rzeczywistość tworzy ukryta specyfika fałszywego systemu i wynikłe z niej przerażające skutki, faktycznie lokuje to nasze państwo na poziomie głębokiego prymitywizmu i stanowi "zwykłe"... dyplomatyczne niewolnictwo!

Wynaturzone postępowania sądów bez zahamowań krzywdzą przede wszystkim najbiedniejszych i najbardziej bezbronnych ludzi. Rozwijają wszelakie patologie, niszczą sprawiedliwość społeczną i ludzkie losy. Doprowadzają do morderstw, samobójstw i innych dramatów. Nie znajdują litości dla dzieci, inwalidów, czy też osób bez środków do życia. Nie znają granic drastyczności niezasłużonych kar. Bez skrupułów wsadzają niewinnych do więzień, zdrowych wysyłają na psycho. W zamian wypuszczają gangsterów i ludzi wpływowych. Okradają biednych, bogacą bogatych... Liczy się tylko, źle rozumiany interes systemowo-korporacyjno-prywatny, a w tym właśnie środki materialne, które wyraźnie potrafią tak zaślepiać prawnicze życia, że stają się egzystencjalną nadwartością. Kompletne cywilizacyjne dno!

Pomimo jednak, że sprawy sądowe z obustronnym udziałem osób specjalnych (np. majętnych, medialnych, stanowiskowych, czy układowych), stoją tu ewidentnie na innym poziomie, to tym niemniej oczywiście, nie stanowią one też w żadnym razie, wzoru do naśladowania... Trzeba tu przede wszystkim stale pamiętać, że wskazywane wcześniej fundamentalne zaniechania - w połączeniu z długotrwałym utrzymywaniem się tak niekompetentnej i swawolnej formy - w konsekwencji progresywnie okraszały sądowniczy repertuar kolejnymi złymi rzeczami, których negatywne oblicza w takich warunkach, stawały się jednocześnie dla zainteresowanych (czyli w sumie, dla szeroko rozumianego personelu), coraz bardziej niedostrzegalne czy po prostu nietykalne. W swojej działalności zatem, nie potrafili już od nich odstępować bądź choćby nawet stosownie je ukrywać, ponieważ nie czuli w ogóle - ew. należycie - takiej potrzeby (w gruncie rzeczy, dotyczy to naturalnie, każdego bloku systemowego)... Tak czy inaczej, do świadomego ulepszania zawsze coś tu też jednak pozostawało, ale przede wszystkim potrzebowało właśnie, odpowiednich okoliczności... Tym niemniej rzecz jasna, przewodnia idea generalnego interesu prawniczej korporacji - a w nadrzędnym tle oczywiście, wyższych elit - to tutaj nurt praktycznie nienaruszalny... Wiedzmy zatem, że nawet w sprawach z udziałem zwykłych obywateli, poziom postępowania i kierunek wyroku, mogą niekiedy odbiec od standardów (np. w sytuacji, gdyby były kształtowane nadmiernym zainteresowaniem medialnym), jednak naturalnie, w żaden sposób nie poprawi to zasadniczych realiów, a nawet wręcz przeciwnie, będzie głównie dla nich pracowało.

Niestety, ofiary systemowe - zamiast właśnie, w sposób rzeczywisty wychodzić naprzeciw potrzebom sytuacyjnym - w najlepszym wypadku, tracą czas i energię na niekończącą się, dalece źle ukierunkowaną walkę... Nie potrafią korzystać z doświadczeń (zwłaszcza innych) i generalnie, wyciągać właściwych wniosków... Nie potrafią przede wszystkim jednak zrozumieć, że system jest absolutnie fałszywy, a to oznacza, że za pomocą jego instrumentów, nie można w sposób autentyczny wyprostować swojej sytuacji... Prawdziwa zmiana realiów, nie jest także więc, kwestią wygrania jednej czy kilku spraw - do czego i tak zazwyczaj nie dojdzie, jeżeli wytypowano tu ciebie na ofiarę - lecz bezwzględnego wymogu, stosownego przekształcenia fundamentów systemowych (w ogólności: predyspozycyjnie, erudycyjnie i konstrukcyjnie)! Sytuacja zatem, potrzebuje w głównej mierze myślenia generalnego, a nie osobistego czy wręcz egoistycznego. Ukierunkowanie generalne oczywiście, nie tylko nie wyklucza równoległych działań indywidualnych, ale nawet wprost przeciwnie, stanowi w obecnych realiach właśnie, tę jedyną rzeczywistą drogę do każdego słusznego celu... Mało tego, dopóki nie zrozumie się dostatecznie nastałych okoliczności (które niestety, zarazem samoistnie się temu przeciwstawiają), dotąd też właśnie, będzie się stale nieświadomie - na różne sposoby - samemu wspomagało ten chory stan!

I tak np. jeden z najistotniejszych błędów różnorodnych inicjatyw społecznych, polega tu w ogólności na tym, że zamiast koncentracji swoich działań na brutalnej rzeczywistości i jej ognisku (czyli po prostu na stanie faktycznym, którego nie widać na oficjalnym pierwszym planie), zatracają się na polu prawnych zapisów, w ujęciach czysto teoretycznych (bądź też mało istotnych, czy w ogóle - już z samego założenia - tylko złudnie dobroczynnych). W tenże sposób, nie dostrzegając prawdziwej istoty rzeczy...

Jak już było w zasadzie powiedziane: każdy słuszny przepis powinien jednocześnie posiadać stosowne - właściwie pojmowane - przełożenie praktyczne (z drugiej strony naturalnie, odcięte powinny być od tego, wszelkie formy - należnie rozumianego - bezprawia). W przeciwnym razie - kiedy dane władze konsekwentnie nie rozwijają rzeczywistych działań w tych kierunkach (tym bardziej oczywiście, jeżeli stanowią one którąś kolejną tego kontynuację) - przynajmniej oficjalne prawo powinno w końcu zmienić swój status i objawić prawdę, bez względu na to, jak by ona nie wyglądała... I to jest wytyczna dla każdej działalności... Jeśli nie potrafisz - w sposób autentyczny - zabiegać o należną zmianę życiowych realiów, postaraj się chociaż wyjść naprzeciw prawnej prawdzie. Jeżeli nie jesteś w stanie nawet i tego uznać za pożądane, to zasadniczo... lepiej nic tu nie rób, bo tylko pogorszysz sytuację... To wszystko jednak właśnie, trzeba najpierw dostatecznie ogarnąć.

... nieświadomie dążą tu w szczególności właśnie, do zamaskowania prawdziwych realiów i sprzyjania obecnym możnym tego świata... Możnym, którzy przecież nie zwykli realizować swoich niecnych planów za pośrednictwem czytelnych (jednoznacznych) działań publicznych, lecz głównie fortelowo, na bazie upozorowanej zasadności, prawości, czy po prostu dobrych zamiarów... Oczywiście, zabiegi wobec pojedynczych - zwłaszcza niepublicznych - jednostek, to dla nich zupełnie bezproblemowa kwestia, zasadniczo nie potrzebująca nawet żadnego specjalnego przyzwolenia (posiadająca przecież również w zanadrzu środki ostateczne). Zresztą, to w głównej mierze poziom problemowy władz niższych (we właściwym rozumieniu)... Natomiast typowe działania przeciwko ogółowi, realizowane są tu przede wszystkim pod fałszywymi pretekstami (sfingowaną otoczką), bazującymi na takich konstrukcjach, że praktycznie samoczynnie - wbrew sytuacyjnemu niepożądaniu - wyłudzają poparcie społeczne, a przynajmniej brak sprzeciwu. I dlatego też właśnie, od dawna służą tu one (te fałszywe preteksty, wsparte aprobatą samych ofiar), za te najpewniejsze i najbezpieczniejsze stemple legalności... Takie zatem, zamaskowane oblicze sytuacyjne, wymaga w szczególności rzecz jasna, odpowiedniego rozpoznania i specjalnego działania. Na pewno więc, nie poprowadzą ku temu ścieżki prostoduszne czy narzucające się...

Istotnym jest tu zatem, przede wszystkim zauważyć, że na tę chwilę nie leży w interesie możnych tego świata (nie mylić z władzą oficjalną), tworzenie bezpośrednich przepisów czy innych świadectw, które ujawniałyby publicznie ich złą wolę! Oni także są więc za tym, aby formalne, teoretyczne prawo wychodziło naprzeciw społeczeństwu, a przynajmniej w jego mniemaniu... Tym samym też, oznacza to właśnie, że budując, chroniąc czy tylko akceptując takie przepisowe ozdobniki (w sumie: fałszywki), będziesz tu podążał - pomimo odwrotnych intencji - dokładnie tą samą drogą co ziemska nadwładza, czyli ten macierzysty generator wszelakiego zła.

Zasadniczo bierze się to właśnie, z szeroko pojętej indoktrynacji (za którą, to oni sami - jak by nie było - stoją) stanowiącej tu wszakże, ten najbardziej kluczowy problem... Dlatego np. też zawsze będą trzymały tę stronę, teraźniejsze wpływowe media, które reprezentują tu po prostu... klasycznie zindoktrynowany głos władzy rzeczywistej. Oczywiście, głos stosownie wspierany właśnie - analogicznie zmanipulowaną (bazowo i doraźnie) - akceptacją społeczną... Generalnie, to niemal każda jednostka ludzka wykonuje tu jakieś istotne działania dla celów innych niż myśli (w należnym rozumieniu), co ma szczególne znaczenie rzecz jasna, w odniesieniu do pól typowo systemowych. I to stanowi właśnie, koronną podstawę całej problematyki...! Wobec tego, że sama sfera przepisowa - nawet ponad to, co zostało już wskazane - zawiera w sobie również m. in. takie swoiste potrzeby, które są tu nadzwyczaj pożądane, a tymczasem w danym stanie rzeczy, mogą bezpośrednio objawiać się nawet jako zupełnie absurdalne, toteż tym bardziej wszystko tu właśnie, musi zaczynać się od należytego rozpoznania rzeczywistości.

Naturalnie, to był tylko jeden z konkretniejszych przykładów nieświadomego działania przeciwko sobie, ale każdy z nich - w postaci należnie rozpoznanej - objawia tę samą drogę do normalności, którą stanowi tu po prostu: obowiązkowe odcięcie kluczowych pasożytów od wszelakiego wpływania na rzeczywistość, po czym zbudowanie jej na nowo, już według tych autentycznie pożądanych prawideł. I jest to wprawdzie trudne zadanie, ale będące jak najbardziej w teraźniejszym zasięgu wykonawczym. To zasadniczo układanka, której moc sprawcza przybiera na sile poprzez każdego - odpowiednio przebudzonego (dostatecznie rozpoznałego rzeczywistość) - człowieka, a newralgiczną potrzebę stanowi tu oczywiście, właściwa przebudowa świadomości globalnej... To generalnie jednak, dość uproszczony obraz sytuacji, do którego wypada więc, przynajmniej jeszcze dodać (choćby dla wymowniejszej otuchy), iż ambicją autora i jego inicjatywy, jest właśnie wyjście temu wszystkiemu - w najpełniejszym wydaniu i we właściwym rozumieniu - naprzeciw. I co najważniejsze, jest to w gruncie rzeczy stopniowo realizowane i wbrew pozorom - pomimo nieustających przeszkód - coraz bliższe rozstrzygającego spełnienia!

Adam Szczygieł
(2006-2015)


Uwaga! Przekaz powstał dla interesu ogólnospołecznego. Może być więc, do woli kopiowany i rozpowszechniany w pełnym oryginale i celach zgodnych z jego intencją oraz z zachowaniem elementarnych praw autorskich (imię i nazwisko autora oraz adres źródłowej strony www, powinny stanowić nierozłączny atrybut jego treści). Cytowanie fragmentów nie powinno prowadzić do wypaczenia należnego sensu, wynikłego z myśli generalnej. (AS)

Informacja uzupełniająca.
Obszerna analiza oraz wykładnia funkcjonowania sądownictwa są zawarte w materiałach: "Niezawisłe czy skorumpowane?" oraz "Poznaj konstrukcję mistyfikacji polskich sądów, czyli... o zwyrodniałym pomiataniu ludzkimi losami!" (ten ostatni materiał niestety, wciąż pozostaje w stanie nieopublikowanym)... Całość tworzą i dopełniają opracowania tematyczne. I tak, aby poznać prawdziwe prawo, należy ogarnąć artykuł: "PRAWO A BEZPRAWIE - Zasady prawa rzeczywistego". O przewrotnym działaniu Krajowej Rady Sądownictwa, można dowiedzieć się z odpowiedniej części wspomnianego materiału analitycznego "Niezawisłe czy skorumpowane?" (podtytuł: "Krajowa Rada Sądownictwa"), który fragmentarycznie nawiązuje m. in. również do fikcyjnych działań Rzecznika Praw Obywatelskich. O niekonstytucyjnym Trybunale Konstytucyjnym, dowiemy się z artykułu "Trybunał NieKonstytucyjny czyli własny interes a wolność obywatela". Natomiast w jaki ślepy i zimny sposób postrzega problem lewicowa władza państwowa oraz samo sądownictwo i jak wprowadziła w błąd społeczeństwo władza prawicowa (oczywiście, w ówczesnych odniesieniach) - która notabene, miała naprawiać system - można dowiedzieć się odpowiednio z materiałów "O istocie i skali problemu" oraz "Czy pozostała nam tylko rewolucja?"...
W dalszym etapie, należy w szczególności zalecić następujące przekazy: "Czy znasz prawdziwe realia swojego świata...?", "Jakie oszustwo kryje się za pojęciem 'bezrobotny'...?" oraz "Jak będzie wyglądało prawo na Nowej Ziemi...?"...

Wszystkie opracowania są w głównej mierze dostępne na stronach autora, ale również i na innych... Tym niemniej, aby w ogóle móc, w miarę swobodnie przejść do wyższej fazy rozpoznania rzeczywistości, wskazane jest tu - po źródle wyjściowym: "Strona PRAWDY o sądownictwie i systemie" (np. www.bezprawie.dl.pl czy www.bezprawie.hejnet.pl) - przede wszystkim odpowiednio ogarnąć autorską witrynę o nazwie "Strona wyższej wiedzy o starej i nowej Ziemi". Jest ona także dostępna pod wieloma adresami (np. www.rajska-ziemia.pl, www.rajskaziemia.pl czy www.rajska-ziemia.star-kom.eu), zamieszczonymi w różnych miejscach (przeważnie naturalnie, w formach linkowych)... Na tych stronach zresztą, można jednocześnie pobierać przedmiotowe materiały zespolone w pakiety... Jednakże, aby wszelkie wyższe przekazy mogły być dostatecznie zrozumiałe - a przynajmniej nie zostać pochopnie odrzuconymi - trzeba tu zawsze właśnie, dysponować stosownym (przygotowawczym) poziomem świadomości.

Uwaga dodatkowa. Czytając różnorodne materiały, należy niekiedy brać pod uwagę okres ich tworzenia. Wprawdzie czas nie ma w zasadzie wpływu na podstawowy sens tych przekazów, to jednak może niekiedy dezorientować. Oczywiście, stosowne materiały będą też - w założeniu - stopniowo aktualizowane czy doskonalone, jednak to wymaga czasu... Tak czy inaczej, wskazywane opracowania są zaledwie wstępną drogą do jeszcze wyższej erudycji, w objawieniu której, kluczowy udział będzie miało również naturalnie, niniejsze źródło.

Strona wyższej wiedzy o starej i nowej Ziemi
www.rajska-ziemia.pl    www.rajska-ziemia.dl.pl    www.rajska-ziemia.hejnet.pl
Przekaz specjalny!    Wiedza specjalna!
www.przekaz-specjalny.dl.pl    www.wiedza-specjalna.dl.pl
      Przekaz nadzwyczajny!    Bezrobocie, to oszustwo!
www.przekaz-nadzwyczajny.dl.pl    www.oszustwo-bezrobocie.dl.pl
Strona PRAWDY o sądownictwie i systemie
www.bezprawie.dl.pl    www.bezprawie.xt.pl    www.bezprawie.hejnet.pl
Witryna dyskredytująca fałszywe systemy i władze